czwartek, 4 kwietnia 2013

PAD THAI Z KREWETKAMI - PAD THAI KUNG - PHAT


             Kolejna tajska potrawa o której mógłbym napisać długą książkę:P Ale postaram się trochę szybciej:) Jedna z najpopularniejszych ulicznych potraw. Jedna z najbardziej ulubionych (szczególnie przez kobiety, pewnie dlatego, że podaje się w formie łagodnej:) ) , najbardziej znanych potraw azjatyckich. Nie jest zaskoczeniem, że znalazła się w książce „The World’s Best Street food” na liście najlepszego ulicznego jedzenia. W Internecie, w książkach, w TV, w magazynach roi się od przepisów na Pad Thai. Co najlepsze – każdy jest inny... Co najgorsze większość ludzi nie wie co robi;P
                     Miałem tę przyjemność, że byłem w Tajlandii i zobaczyłem jak się przyrządza prawdziwe Pad Thai’e i jak one smakują przyrządzane np. na mobilnych ulicznych barach Bangkoku. Tajowie mawiają, że są trzy podstawowe zasady… Pad Thai musi być trochę słodki, kwaśny i słony. Cholernie proste zasady;P Baa jak widać, a czego można by się spodziewać nie ma jednak słowa o ostrości:P Ale najlepszy jest delikatnie ostry. Dlatego do każdego Pad Thai'a powinno podawać się suszone płatki chilli lub pastę chilli oraz ćwiartkę limonki do ewentualnego zakwaszenia:) Dodam jeszcze, że nie używamy żadnych Spice mixów, lime mixów, ketchupu (!!!) past Pad Thai i innych dziwadeł, tylko pasta z pulpy tamaryndowca(taka czarna kupka zwisająca z drzewa:p ), która daje potrawie podstawową kwaskowość.
               W Warszawie Pad Thai'a polecam spróbować w Little Thai Gallery. Aby zobaczyć natomiast jak Pad Thai’a nie należy robić polecam zajrzeć na ul. Marszałkowską do Suparom Thaifood (aż mnie się serce kraje jak to piszę, bo mam do tego miejsca ogromny sentyment). Pad Thai’ów spróbowałem w życiu setki, tysiące zrobiłem, z wielkim obiektywizmem (taa ogromny obiektywizm:pp ) stwierdzam, że poza Bangkokiem Pad Thai przyrządzony według poniższego przepisu będzie Waszym najlepszym Pad Thai’em…gdyby dodać 40 stopni w cieniu, małego zimnego Changa i zapach Miasta Aniołów, będzie niemalże Pad Thai’em z Tajlandii:D Zapraszam:)

Mobilny bar z Pad Thai w Bangkoku
Czas przygotowania: 15 minut 
Czas smażenia: 5 minut 
Trudność: Raczej łatwe 

Czego potrzebujemy? 
- 6 krewetek tygrysich – tylko szarych (surowych)!!! Nigdy czerwonych. Po co smażyć odgrzewany kotlet?:P 
- 200 g makaronu ryżowego – grubszego – coś a’la noodle ryżowe,
- garść kiełków fasoli Mung 
- 2-3 małe szalotki pokrojonej w piórka, 
- 1 kostka tofu pokrojona w kostkę, 
- 1 jajko, 
- 2 ząbki czosnku, 
-3 łyżki pasty tamaryndowej, można zrobić samemu wyciskając z pulpy. Nadaje potrawie specyficzny kwasek z nutką słodyczy i goryczy:) Pasta tamaryndowca jest po prostu rzemieślnikiem. 
- 3-4 łyżki sosu rybnego 
- 3 łyżki cukru palmowego lub brązowego 
- 3 łyżki oleju arachidowego lub ryżowego
- 1 łodyga kolendry cilantro, 
- 1 dymka 
- ½ garści orzechów nerkowca lub arachidowych, podsmażonych na suchej patelni 
- 1 limonka do dekoracji 
- płatki suszonej chilli 

            Zaczynamy przede wszystkim od przygotowania wszystkiego, i ten punkt przyrządzania Pad Thai jest najważniejszy, dlatego, że podczas smażenia nie będzie na to czasu. Zacznę od kilku wskazówek.. 

Krewetki: 
Krewetki kupujemy surowe (szare, to znaczy niegotowane), nieobrane, mrożone. Jakość krewetek jest bardzo ważna. Po rozmrożeniu obieramy z nich skorupki zostawiając tylko ogonek. I teraz są dwie opcje. Obie przydatne na przyszłość:P. Aby krewetki oczyścić bierzemy cienką wykałaczkę i wbijamy ją pod grzbiet ok. 1,5 cm od grzbietu krewetki (Wyciągamy ciemne jelito krewetki tak jak na zdjęciu nr 1) 
Druga opcją jest nacięcie krewetki wzdłuż grzbietu i wyciągniecie jelita (zdjęcie nr 2). Tak przygotowane krewetki będą miały ładny kształt po obróbce cieplnej. Smaży się je krótko, do uzyskania czerwonego koloru. Jeśli będzie się je obrabiać zbyt długo zrobią się gumiaste. Muszą być soczyste. 


zdjęcie nr 1

zdjęcie nr 2


Tofu: 
Teraz kupić je już można wszędzie. Ja kupuje je wyłącznie w jednym miejscu, u znajomych Wietnamczyków ze sklepu przy ul. Bakalarskiej – świeżutkie, domowej roboty mięciutkie i puszyste:) 3x taniej niż w supermarketach. Przygotowując Pad Thaia, tofu kroję w kostkę o boku 2 cm i smażę w głębokim tłuszczu przez 3 minuty, aż zrobi się żółte. 



Makaron: 
Tutaj wszystko zależy od tego jaki makaron kupimy. Rodzajów makaronu ryżowego są dziesiątki i przeważnie z tyłu jest napisane jak go przygotować. Makaron gotujemy w wodzie z odrobiną soli i octu ryżowego. Gotowanie przerywamy jak makaron jest jeszcze trochę twardawy pamiętając, że jeszcze 2 minuty będziemy go smażyć na patelni. Odcedzamy i przelewamy zimną woda, żeby przerwać proces gotowania. 

Co z resztą? 
Szalotki obieramy i kroimy w grube piórka. Czosnek obieramy i rozgniatamy. Dymkę kroimy w paski 3 cm, kolendrę – w 1 cm paski. Orzechy rozgniatamy w moździerzu niezbyt drobno. Limonkę kroimy w łódeczki. 

A teraz jazda:D

Smażenie Pad Thai'a powinno być szybkie i energiczne. 6 minut to absolutne maksimum. Smażymy na dużym ogniu, ewentualnie regulując od czasu do czasu. Najpierw na rozgrzanego Woka wlewamy olej. Po 20-30 sekundach Wrzucamy czosnek, szalotki, podsmażamy minutę, wrzucamy krewetki, podsmażamy po 1,5 minuty z każdej strony. W tym miejscu zawsze wlewam kilka kropli sosu rybnego. W tym samym czasie na ściankę woka rozbijamy jajko i cały czas mieszając czekamy, aż się zetnie. Staramy się żeby jajko nie wymieszało się w tym czasie z resztą. Następnie dodajemy makaron i wszystko dokładnie mieszamy. Skrapiamy wodą. Dodajemy tofu, pastę tamaryndową, sos rybny, cukier palmowy. Wszystko dokładnie mieszamy i podsmażamy 1,5 minuty. Na pół minuty przed końcem smażenia wrzucamy kiełki fasoli Mung. Wyłączamy gaz. Wrzucamy dymkę i kolendrę, dokładnie mieszamy i voila! 
Na talerzu Pad Thai’a podajemy posypanego zgniecionymi orzechami, z płatkami chilli i limonka jako dodatkami. I to jest Pad Thai. Tak zróbcie go za pierwszym razem. Polecam też kiedyś spróbować zrobić z dodatkiem mojego ulubionego sosu ostrygowego:P SMACZNEGO! :) 


18 komentarzy:

  1. Zgodzę się co do Suparomu - niestety bardzo rozczarował mnie tam pad thai. A wielka szkoda, bo idąc do tej restauracji bardzo liczyłam na niego. Najlepiej rzeczywiście przygotować samodzielnie to danie :) Wielkie brawa za nie korzystanie z różnych mixów :) Czy mógłbyś zdradzić mi gdzie kupujesz krewetki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krewetki kupuje w zależności gdzie mam bliżej. Oczywiście mówię o krewetkach surowych. Kupuję krewetki mrożone i pakowane, najlepiej próżniowo. Polecam sklep "świeże ryby i owoce morza" przy Puławskiej 176/178. Można je dostać w sklepach azjatyckich w galeriach handlowych. Bardzo polecam sklepy na marywilskiej (CH Marywilska) i bakalarskiej(alejka gastronomiczna bazarku):)

      Usuń
    2. Sklepy na Marywilskiej znam :) Na Bakalarskiej jeszcze nie byłam - może nadszedł czas by się tam wybrać :) O tym sklepie na Puławskiej słyszałam, ale też nie byłam. Trzeba to zmienić.

      Usuń
  2. Brawo! Przeszperałam cały internet w poszukiwaniu przepisu na pad thai najbardziej zbliżone do tego, które jadłam miesiąc temu w restauracyjce dowodzonej przez starszą Tajkę na PhiPhi. Trafiłam na Twój przepis i po minimalnych modyfikacjach wynikających z braków w lodówce (kiełki zastąpiłam fasolką szparagową, dodałam nieco pora) wyszło mi danko, które od razu wywołało uśmiech i wspomnienia. A to danie można łatwo popsuć, najbardziej obawiałam się tego mocnego posmaku sosu sojowego i sklejonych w jedną papę klusek, który mi pozostał po pewnym barze w Bangkoku. Jednak dobry timing i kolendra odgrywają tu główną rolę :)
    Gratuluję i pozdrawiam. Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Staram się przede wszystkim żeby przepisy były jak najlepsze:) Odwiedzaj i przeglądaj inne przepisy albo polub na facebooku:) Obiecuję, że powolutku powrzucam wszystkie najważniejsze potrawy tajskie:) Jeszcze raz dzięki:)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ja na początek, oprócz czosnku, dodaję zwykle jeszcze trochę imbiru no i brakuje mi tu jeszcze liści kafiru :) Generalnie uwielbiam to danie ze względu na jego otwartą formułę. Czasami dokładam paseczki marchewki, czasami kawałki cukini, a jeszcze kiedy indziej zamieniam krewetki na kurczaka. Zawsze jest trochę inne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak najbardziej polecam eksperymenty. Ja podałem tradycyjny przepis. Taki jak podają tajowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak zrobić pad thai z piersią kaczki ? I jak samemu zrobić pastę tamaryndową ze strąków ? Były w Leclerc'u i się połasiłam:)
      Pozdrawiam
      Lena

      Usuń
  5. Adrian, a gdzie kupujesz pastę ratunkową albo miąższ? Z góry dzięki, pozdrawiam, Ews

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, że tak późno ale nie zauważyłem komentarza. Co to jest pasta ratunkowa?:) może chodzi o tamaryndową?:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pastę tamaryndową kupuje w sklepach kuchni świata lub asian house. Mają oni pasty bardziej płynne niż w innych sklepach oraz z dozownikami co jest wygodne przy szybkim przyrządzaniu potrawy. Pasty można kupić też w słoikach i w formie bloków pakowanych w folii dostępne już teraz praktycznie w każdym sklepie z orientalną żywnością

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze jedno pytanie o pastę tamaryndową. Kupiłem taka pakowaną w bloku. Moim problemem była konsystencja i pestki :). Nawet po paru minutach w woku pasta pozostała w niezmienionej, raczej gęstej formie. Z dlubaniem pestek musiałem się zmierzyć ale jak mam ugryżć temat konsystencji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpuść ten blok w ciepłej wodzie z 10 minut, a później przecedź przez sitko. Kiedyś tak robiłem, powinno być ok. Śmiało możesz rozcieńczać tamaryndę do konsystencji miodu

      Usuń
    2. Dziękuję. Świetny przepis i wyśmienity Pad Thai.

      Usuń
  9. Świetny przepis, właśnie jestem po dwóch porcjach wg Twojego przepisu i zaraz się ocielę ;) Mam natomiast pytanie o tofu, bo nie mam z tym specjalnego doświadczenia, no i mi się totalnie rozwaliło, a powinno być zwarte :/ na co zwrócić uwagę przy zakupie??? A i nie wiem czy to zbrodnia, ale dodałam łyżkę sosu sojowego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przepisie powyżej wszystko jest o tym krotka wzmianka. Zależy jakie tofu kupujesz, jeśli kupujesz tofu wędzone to nie powinno Ci się rozpadać, ale lepiej kupować białe tofu. Ważne żeby podsmażać je na ROZGRZANYM tłuszczu. Jeśli kupujesz takie tofu jak opisałem wyżej to najlepiej pokroic je w kostkę i podsmażyć 3 minuty w głębokim dobrze rozgrzanym tłuszczu. Żeby wiedzieć czy tłuszcz jest rozgrzany włóż do niego drewnianej pałeczkę. Jak pojawią się bąbelki możesz wrzucać tofu:)
      Dodanie sosu sojowego raczej zbrodnią jest, ale na na pewno zmieni smak:)

      Usuń
    2. Super, dziękuję za wskazówki! :)

      Usuń
  10. już jutro próbuję, spróbuję Twój przepis. zobaczę, jak wyjdzie. Kolega ostatnio był przez Taja szkolony gdzieś w Tajlandii, że makaron się surowy wrzuca na woka w ogóle nie obrabiając go wcześniej termicznie w wodzie, do chińskich potraw taki wariant się sprawdzał ;)

    OdpowiedzUsuń

Lista Blogów Kulinarnych Durszlak.pl