Niestety tygodnie zjazdowe na Polibudzie Warszawskiej mają to do siebie, że trzeba się uczyć. A ja mam dwa tygodnie pod rząd, więc ilość czasu na cokolwiek innego innego poza pracą, projektami i nauką jest minimalna. Mimo wszystko zapraszam Was do zrobienia pierwszego tajskiego deseru z mojego bloga.
Tajlandia jest królestwem deserów. Zanim się tam wybrałem, gdy ktoś proponował mi ciasto, naleśnika, tort czy mus zazwyczaj odpowiadałem ”desery są dla kobiet…dawaj mięcho:p”. I właśnie Tajlandia zdjęła ze mnie tę blokadę, albo przynajmniej poluzowała. Bo żeby deser mi smakował musi być naprawdę dobry. I tajskie desery są naprawdę dobre! Bardzo dobre. W tajskiej kuchni deserowej królują świeże owoce i mleko kokosowe.
